Dzisiaj jest: wtorek 20.08.2019 | Imieniny:

Nie boję się śmierci

autor: Świadectwo

Medycyna daje mi od 6 tygodni do 6 miesięcy życia, nawet jeśli podjęłabym leczenie. Nie zgadzamy się jednak na żadne leczenie, które mogłoby zaszkodzić małemu Andrzejkowi.

Mam na imię Joanna. Mam 36 lat i od 15 lat jestem szczęśliwą żoną swojego kochanego męża Andrzeja, który jest filarem wiary w naszym domu. Mamy sześcioro dzieci: Asię (8), Pawła (6), Jasia (4), Karola (3), Józia (1) i Andrzejka, który ma się urodzić pod koniec lutego. Swoje dzieci zawdzięczamy cudowi wyproszonemu przez papieża Jana Pawła II. Na potomstwo czekaliśmy siedem lat. Wiedzieliśmy, że nie będziemy korzystać z metody in vitro, która jest niezgodna z naszą wiarą i która nie leczy niepłodności. Przyjęliśmy, że rodzicielstwo nie należy się małżeństwu, tylko jest łaską daną od Boga. Bywało nam bardzo ciężko, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się polecać to cierpienie za ludzi, którzy z wyboru nie chcą mieć dzieci, a nawet za tych, którzy popełniają aborcję. Po śmierci Jana Pawła II powierzyliśmy jemu nasz problem. Po roku mój mąż miał sen: sprowadzał niedołężnego Papieża ze schodów, który go zapytał: „Co byś chciał, synu, w zamian?”, a mąż na to: „Wie Ojciec Święty, że bardzo chcemy mieć dzieci...”, na co Papież machnął ręką i powiedział: „To już załatwione!”. I prosił Andrzeja: „To wy się codziennie módlcie za mnie słowami »santo subito« – żebym został świętym”. Następnego dnia, zanim jeszcze mąż zdążył opowiedzieć mi o swoim śnie, ja byłam już przekonana, wykonując test ciążowy, że jestem w stanie błogosławionym.

Więcej w "Miłujcie się!" 1/2016

Zamów w sklepie

sklep.milujciesie.org.pl

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pranumeratą papierową kliknij tutaj

następny wróć

Posłuchaj o nas w Twoim lokalnym radiu:


Copyright © Wydawnictwo Agape Sp. z o.o. ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel./ fax: 61/ 852 32 82 | tel. 61/ 647 26 86