Dzisiaj jest: niedziela 18.08.2019 | Imieniny:

Misja życia – doktor Wanda Błeńska

autor: Maria Zboralska

Pacjentów witała uśmiechem. Dotykała ich ciał bez użycia rękawiczek. A zapytana o najskuteczniejszy lek, odpowiadała, że jest nią witamina M, czyli miłość. Taka była Wanda Błeńska – polska lekarka, która poświęciła swoje życie chorym w Ugandzie.

Zaczęło się od marzeń

Narodziny Wandy Błeńskiej nie zapowiadają jej długiego, 103-letniego życia. Kiedy przychodzi na świat w 1911 roku w Poznaniu, waży zaledwie 2,25 kg i mówi się o jej rychłej śmierci. Później jest już tylko lepiej, choć filigranową budowę ciała zachowa do końca. Jako dziecko powtarza, że w przyszłości chce zostać lekarką na misjach. To pragnienie, utwierdzone kolejnymi wyborami oraz ciężką pracą, Błeńska będzie po latach uważać za podstawę swojego powołania. „Zawsze mówię młodzieży: jeśli macie jakieś dobre, świetlane pomysły, to je pielęgnujcie. Nie dajcie im zasnąć, nie odrzucajcie ich tylko dlatego, że wydają się niemożliwe czy trudne do zrealizowania. Swoje marzenia trzeba pielęgnować!”. W 1928 roku marzenia Wandy Błeńskiej dojrzewają do tego, by zamienić się w indeks Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego. Ma wówczas niespełna 17 lat i jest najmłodszą studentką na roku.  Na studiach stara się nie opuścić żadnego wykładu, a do egzaminów przygotowuje się na cmentarzu, „bo to jedyne spokojne miejsce”. Trzyma się raczej z koleżankami, ale przez grono starszych kolegów traktowana jest z opiekuńczością. I choć na sympatię Wandy może liczyć niejeden kawaler, to jednak ani teraz, ani później żaden nie zostanie jej mężem. Powód jest jeden: nikogo nie pokocha bardziej niż pragnienia pracy na misji. To jest jej życiowe powołanie. Kuźnia misjologów Od początku studiów Wanda Błeńska czuwa, by jej marzenie o byciu lekarką na misjach nie zginęło w gąszczu innych obowiązków. Już na pierwszym roku zapisuje się do Akademickiego Koła Misyjnego. Wraz z innymi jego członkami organizuje spotkania z misjonarzami, wysyła paczki do Afryki, czyta literaturę przedmiotu. Z czasem sama głosi referaty, jeździ na sympozja, zostaje redaktorem pierwszego w Polsce pisma misyjnego „Annales Missiologicae”. Praca w Kole jest wymagająca, ale sprawia Wandeczce – jak na nią wówczas mówiono – radość i spełnienie. Po latach powie: „Entuzjazmu do pracy nabiera się za młodu, w czasach szkolnych, w czasach studiów. Gromadzi się ten entuzjazm i powinno się go tyle nagromadzić, żeby starczyło na długie lata życia. Jeżeli z tym entuzjazmem idzie się do pracy, to jest szczęście dane od Boga”. Młodziutka Błeńska uczestniczy też w okolicznościowych rekolekcjach, Mszach św. oraz adoracjach. Od mądrych opiekunów Koła uczy się, że misje stoją na dwóch filarach: pracy i modlitwy, i że oba są równie ważne. Ta wiedza okaże się potem kluczowa dla skuteczności jej misji w Afryce. W trudnych chwilach nie zapomni, że jest tylko narzędziem Boga, które daje z siebie wszystko, co najlepsze, lecz wyniki pracy zależą nie tylko od niej, ale też od Boga.

Więcej w "Miłujcie się!" 2/2016

Zamów w sklepie

sklep.milujciesie.org.pl

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pranumeratą papierową kliknij tutaj

poprzedni wróć

Posłuchaj o nas w Twoim lokalnym radiu:


Copyright © Wydawnictwo Agape Sp. z o.o. ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel./ fax: 61/ 852 32 82 | tel. 61/ 647 26 86