Dzisiaj jest: wtorek 23.07.2019 | Imieniny:

Uczciwość intelektualna

autor: Mirosław Rucki

Christian Boehmer Anfinsen, biochemik, laureat Nagrody Nobla, uczciwie stwierdził, że na podstawie danych naukowych „musimy przyjąć, iż istnieje pewna niepojęta moc posiadająca niewyobrażalną zdolność przewidywania i wiedzę, a także moc, która od początku sprawiła, iż cały wszechświat zaistniał”.

Fascynujący świat wiedzy naukowej otwiera przed nami obraz pięknego, precyzyjnie skonstruowanego świata, mającego cel i sens. Nie trzeba być wielkim uczonym, żeby dostrzec związki przyczynowo-skutkowe w każdym szczególe otaczającej nas rzeczywistości. Każdy jest w stanie bez trudu zauważyć, że większość obserwowanych przez nas skutków wskazuje na Przyczynę – osobowego Boga, który nas stworzył i zbawił. Jedynie nieuczciwość intelektualna zmusza nas do wymyślania dziwacznych teorii, które mają niewielką wartość naukową, ale za to dają komfortowe złudzenie, że Bóg nie istnieje i nie stawia nam wymagań.

Wiedza o Wszechświecie

 Poważni ludzie badający Wszechświat i rządzące nim prawa dochodzą do niesamowitych wniosków. Okazuje się mianowicie, że wyobrażenie o kosmosie jako kupie gruzu chaotycznie porozrzucanego w czasoprzestrzeni jest po prostu niezgodne z rzeczywistością. Precyzja, z jaką kosmos jest zbudowany, powala nas na kolana, jeśli tylko jesteśmy intelektualnie uczciwi oraz potrafimy uznać, że ktoś jest od nas mądrzejszy i potężniejszy.

Aby pojąć niewyobrażalną dokładność rządzących Wszechświatem praw, posłużmy się następującym obrazem: weźmy taśmę mierniczą z podziałką milimetrową i rozciągnijmy ją od krańca do krańca naszego Wszechświata. Liczba centymetrów na takiej długiej taśmie jest naprawdę niesłychanie duża. Na tej taśmie jest zaznaczony na czerwono jeden tylko punkt, który obrazuje jedno tylko precyzyjne prawo grawitacji. Co by było, gdyby prawo to było mniej precyzyjne? Gdyby siły grawitacji były trochę większe lub trochę mniejsze? Gdyby wzajemne przyciąganie się ciał było minimalnie większe lub mniejsze? Wydaje się, że nic takiego by się nie wydarzyło – może bylibyśmy trochę ciężsi lub trochę lżejsi. Tymczasem nawet najdrobniejsza zmiana praw grawitacji spowodowałaby katastrofę całego Wszechświata.

Popatrzmy na naszą taśmę mierniczą, łączącą dwa przeciwległe krańce Wszechświata, z małym czerwonym punktem obrazującym prawo grawitacji. Gdybyśmy przesunęli ten punkt o kilka centymetrów, zmieniając tak nieznacznie zasady rządzące grawitacją, to cały Wszechświat rozsypałby się jak karciany domek. Jedynie nasza arogancja i pycha mogą przeszkodzić nam uznać, że prawa kosmiczne nie powstały przypadkowo, tylko Ktoś niezmiernie mądrzejszy i potężniejszy od nas musiał je dokładnie przemyśleć i uruchomić.

Arno Penzias, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki, powiedział: „Astronomia prowadzi nas do unikatowego wydarzenia – do Wszechświata stworzonego z niczego, zachowującego bardzo delikatną równowagę niezbędną do spełnienia dokładnie takich warunków, które są wymagane dla istnienia życia, oraz mającego przewodni, można powiedzieć ponadnaturalny plan”. Z punktu widzenia tego naukowca „stworzenie wszechświata jest poparte przez wszystkie dające się zaobserwować dane, których astronomia dostarczyła do chwili obecnej”.

Właśnie dlatego Christian Boehmer Anfinsen, biochemik, laureat Nagrody Nobla, wyznał: „Myślę, że tylko idiota może być ateistą. Musimy przyjąć, iż istnieje pewna niepojęta moc mająca niewyobrażalną zdolność przewidywania i wiedzę, a także siłę, która od początku sprawiła, iż cały Wszechświat zaistniał”. Jednak również ludzie sprawni umysłowo czasami świadomie wybierają ateizm, rezygnując przy tym z elementarnej uczciwości. „Nie chcę uwierzyć w Boga. Dlatego też wolę wierzyć w to, o czym wiem, że jest naukowo niemożliwe: samoistne wytworzenie się prowadzące do ewolucji”. Tak podsumował swój intelektualny wybór wybitny naukowiec George Wald, biochemik i fizjolog, noblista w dziedzinie medycyny.

Świadectwo biologii

 Wbrew pozorom agresywnie stwarzanym przez media i nawet przez autorów szkolnych podręczników obecna wiedza biologiczna wyklucza możliwość samoczynnego powstawania życia z materii nieożywionej. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie biochemii i genetyki Francis Harry Compton Crick stwierdził: „Człowiek uczciwy, uzbrojony w całą wiedzę, która jest nam obecnie dostępna, mógłby jedynie uznać, iż w pewnym sensie pochodzenie życia wydaje się w tej chwili niemalże cudem, tak wiele jest warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby ono zaistniało”.

Sensacyjne opowieści o tym, że w „pierwotnej zupie” pod wpływem wyładowań elektrycznych mogły pojawić się molekuły, z których potem powstało życie, zaprzeczają rzetelnej wiedzy naukowej. Profesor Crick jednoznacznie stwierdza: „Zdecydowana większość sekwencji [aminokwasów] w ogóle nigdy nie mogła powstać na drodze syntezy, w jakimkolwiek czasie”. Chodzi o to, że aminokwasy tworzą łańcuchy życia jedynie w obecności enzymów – a enzymy nie powstają samoczynnie poza organizmami żywymi. Bez życia nie ma życia.

Odkrycia biologii molekularnej zdumiewają naukowców precyzją, która jest niemożliwa bez udziału inteligentnej siły stwórczej. Biochemik Albert Szent-Györgyi von Nagyrapolt, noblista w dziedzinie medycyny, tak mówił o funkcjonowaniu organizmów żywych: „Aby móc wzajemnie oddziaływać na siebie w łańcuchu, dokładnie zbudowane molekuły muszą być do siebie idealnie dopasowane, tak jak kółka zębate w szwajcarskim zegarku. Skoro tak to wygląda, jak taki system może się w ogóle rozwinąć? Przecież jeżeli którekolwiek z poszczególnych kół zębatych w tym łańcuchu zostanie zmienione, wtedy cały system po prostu stanie się niezdatny do działania. Mniemanie, iż można go ulepszyć poprzez przypadkową mutację pojedynczego ogniwa, (...) jest jak twierdzenie, że można udoskonalić szwajcarski zegarek, rzucając nim o ziemię i powodując wygięcie jednego z jego kół lub osi. Aby uzyskać lepszy zegarek, musielibyśmy wszystkie koła wymienić jednocześnie, żeby znowu dobrze do siebie pasowały... [W organizmach żywych również] wszystko musiało być rozwinięte jednocześnie, co, jako przypadkowa mutacja, ma zerowe prawdopodobieństwo”.

Doskonałym przykładem takiego systemu, w którym wszystkie elementy musiały być przygotowane i skompletowane jednocześnie, jest chrząszcz z rodziny biegaczowatych, Stenaptinus insignis (strzel), który razi napastnika strumieniem gorącego sprayu zawierającego substancje drażniące (zob. artykuł w Miłujcie się!, nr 4-2011). Ten mały robaczek produkuje we własnym ciele materiały wybuchowe oraz broń chemiczną i potrafi skutecznie ją wykorzystać przeciwko agresorowi. Jest pewien kłopot z uwierzeniem w ewolucję takiego chrząszcza na drodze stopniowych zmian. Po prostu nie wiadomo, jak te współpracujące ze sobą systemy mogłyby się rozwinąć z czegoś innego na drodze ewolucji, ponieważ każdy błąd w przygotowaniu substancji wybuchowych i drażniących biedny chrząszcz musiałby przypłacić życiem – i nie byłby w stanie przekazać potomnym zakodowanej w genach informacji, jakich błędów trzeba unikać.

Inne przykłady zaawansowanych technologii w organizmach żywych to silnik elektryczny wykonany w skali nanometrycznej i wbudowany w pospolitą bakterię Escherichia coli, którą każdy z nas nosi w swoim brzuchu. Albo zegarki z trybami wielkości pojedynczych molekuł mające kompensację temperatury, które odmierzają czas we wnętrzu cyjanobakterii Synechococcus elongatus (zob. np. C.H. Johnson, M. Egli, Ph.L. Stewart, Structural Insights into a Circadian Oscillator, „Science” 2008, October 31; 322(5902), s. 697-701). Osiągnięcia nanotechnologii XXI wieku wyglądają obok tych urządzeń jak nieporadne, toporne rusztowanie obok pięknego i precyzyjnego dzieła sztuki jubilerskiej. Tylko pycha i nieuczciwość intelektualna może spowodować, że człowiek myślący nie uzna Stwórcy za genialnego inżyniera, który mądrze zaprojektował i superprecyzyjnie wykonał tak skomplikowane urządzenia.

Pod tym względem większą mądrością wykazuje się nieuczona kobieta żydowska z II wieku przed Chr., która mówi do swojego syna: „Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób” (2 Mch 7,28). Zdumiewająco trafne spostrzeżenie! Niejeden dzisiejszy profesor ma się od niej czego uczyć.

Świadectwa historyczne

 Jeśli nauki przyrodnicze dostarczają nam dowodów na istnienie Boga jako osobowej Przyczyny wszechrzeczy, to historia dobitnie wskazuje na Boga kochającego Ojca, który cały czas troszczy się o stworzonego przez siebie człowieka i nawiązuje z nim dialog. Dokumenty biblijne ukazują działanie Boga od chwili stworzenia świata i człowieka, poprzez powołanie Abrahama i utworzenie narodu izraelskiego, aż do realizacji wszystkich zapowiedzi mesjańskich w osobie Jezusa Chrystusa i w działalności nowo powstałego Kościoła. Żaden pojedynczy człowiek ani nawet grupa ludzi nie byłaby w stanie zaplanować i doprowadzić do realizacji scenariusz wydarzeń zapowiadanych i spełniających się na przestrzeni kilku tysięcy lat. Bóg prowadzący dialog z człowiekiem jawi się jako Pan historii ludzkości, w której nie ma przypadków i która ma doprowadzić do zbawienia każdego, kto tylko zapragnie być zbawiony.

Realizując swój plan zbawienia człowieka, Bóg wielokrotnie posługiwał się ludźmi, których nazywamy prorokami. Pragnąc wskazać ludziom jedyną drogę do nieba, zapowiedział On całe mnóstwo cech charakterystycznych swojego Syna, który miał stać się tą drogą. W ten sposób proroctwa wyeliminowały wszelką pomyłkę lub fałszerstwo – nikt oprócz Jezusa nie spełnia ich wszystkich.

Warto zwrócić uwagę, że w osobie Jezusa spełniły się dwie grupy proroctw: proroctwa, które łatwo mógłby spełnić każdy człowiek (np. wjazd do Jerozolimy na osiołku), oraz takie, które są niezależne od woli ludzkiej (np. czas i miejsce urodzenia, rodzaj śmierci). Każdy czytelnik Nowego Testamentu już na jego pierwszych kartach zauważy często powtarzający się zwrot: „A to wszystko stało się, aby się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez proroka” (por. Mt 1,22; 2,5.15.17.23; 3,3). W książce Josha McDowella Evidence that Demands a Verdict cały rozdział dziewiąty jest poświęcony szczegółowej analizie proroctw i prawdopodobieństwu ich spełnienia dla przypadkowej osoby. Autor podaje liczbę 332 proroctw mesjańskich, spełnionych w Jezusie. Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia tylko ośmiu ważniejszych z nich zostało obliczone jako 1 : 1017 i obrazowo przedstawione jako prawdopodobieństwo przypadkowego odszukania jednej oznaczonej monety jednodolarowej wśród 1017 nie oznaczonych. Taka liczba monet pokryłaby półmetrową warstwą terytorium stanu Teksas lub na przykład Białorusi!

Czy jednak Biblia jest rzetelnym dokumentem historycznym? Posłuchajmy specjalistów. Profesor Nelson Glueck, dyrektor Amerykańskiej Szkoły Badań Orientalnych w Jerozolimie, mówi: „Przez 30 lat prowadziłem wykopaliska z Biblią w jednej ręce i chusteczką w drugiej i ani razu się nie zdarzyło, by Biblia zawierała błędy z historycznego punktu widzenia”. Jeszcze mocniejsza jest wypowiedź doktora Clifforda Wilsona, byłego dyrektora Australijskiego Instytutu Archeologicznego: „Nie znam ani jednego odkrycia archeologicznego, rzetelnie potwierdzonego, które zaprzeczałoby Pismu św. Biblia jest najbardziej dokładnym źródłem historycznym, jakie świat kiedykolwiek posiadał”. Co więcej, Millar Borrows, profesor archeologii z Uniwersytetu Yale, stwierdził: „W wielu przypadkach archeologia obaliła poglądy nowoczesnych krytyków [Biblii]. Mam liczne przykłady tego, jak archeologia wykazała, że krytyka była oparta o nierealne, sztuczne schematy wyobrażające rozwój historyczny”.

Archeologia potwierdza, że wszystkie opisane w Piśmie św. wydarzenia nie są mitami, baśniami lub pobożnymi legendami, tylko są one osadzone w konkretnej rzeczywistości kulturowej i historycznej. Uczciwość intelektualna wymaga, byśmy uznali Biblię za prawdziwy dokument, opowiadający o prawdziwym spotkaniu prawdziwego Boga z człowiekiem.

Rzeczowe dowody Zmartwychwstania

 Punktem kulminacyjnym miłości Boga do człowieka było to, że Syn Boży przyjął ludzkie ciało, by własną krwią odkupić ludzkość, obmywając każdego człowieka z jego grzechów. Oprócz potwierdzonych relacji naocznych świadków, którzy byli obecni w chwili śmierci Jezusa, a potem widzieli Go żywego, dysponujemy dwoma dowodami rzeczowymi faktu Zmartwychwstania. Są nimi Całun Turyński, płótno grobowe Pana Jezusa, oraz całun z Manoppello, delikatna chusta z półprzezroczystego bisioru. Na obydwu tkaninach widnieje obraz umęczonego i zmartwychwstającego Chrystusa, obraz, którego nie mogła w żaden sposób stworzyć ludzka ręka.

Profesor Klaus Berger, wybitny niemiecki biblista, powiedział: „Według tradycji żydowskiej, aby dowieść czegoś przed sądem, trzeba było przedstawić dwóch świadków. I tu właśnie mamy dwóch świadków – Jana i Piotra, ale też dwa dowody – dwa kawałki płótna: Całun Turyński i Oblicze z Manoppello. Są to zatem dwa rzeczowe dowody Zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest faktem, nie jest to teologiczna metafora. Zmartwychwstanie jest rzeczywistością. I o tym mówi ów obraz z Manoppello”.

Najmniejsze szczegóły Całunu Turyńskiego potwierdzają autentyczność tej niezwykłej relikwii: rany w najdrobniejszych detalach odpowiadające opisowi ewangelicznemu męki Pana Jezusa, monety na oczach dokładnie odzwierciedlające ówczesne zwyczaje i wskazujące na czas Ukrzyżowania, pyłki kwiatów, które rosły w okolicach Jeziora Galilejskiego w I wieku przed Chr. Nawet samo odbicie pojawiło się na tkaninie wskutek nieznanego nauce promieniowania – i żadna technologia XXI wieku nie byłaby w stanie wytworzyć podobnego obrazu. Czy możliwe jest fałszerstwo? Oddajmy głos naukowcom z Instytutu Badań Kosmicznych NASA: „Dla nas, uczonych, możliwość sfałszowania odbicia na Całunie byłaby większym cudem aniżeli zmartwychwstanie Chrystusa, oznaczałoby to bowiem, że cała nauka XX wieku nie dorównuje umysłowi fałszerza z XV w., co chyba jest niedorzecznością”.

Uczciwość intelektualna domaga się podjęcia decyzji. Niestety, nieuczciwość prowadzi czasami nie tylko do odrzucenia oczywistych faktów, ale nawet do bardziej lub mniej świadomego fałszerstwa. Badania Całunu metodą węgla C14 w 1988 r. były kompromitacją, ponieważ odbyły się na próbce, w której znajdowało się tylko 40% oryginalnej starożytnej lnianej tkaniny, a pozostałe 60% materiału stanowiły bawełniane nici ze średniowiecza. Uczciwość wymaga nagłośnienia sprawy w mediach, przynajmniej na taką samą skalę, na jaką nagłaśniano wyniki tych przekłamanych badań wskazujące na powstanie Całunu w latach 1260-1390.

Błogosławiony Jan Paweł II mówił: „Przyjmując argumenty wielu uczonych, musimy uznać, że Święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania”. Otwarty uczciwy umysł w cichym przesłaniu Całunu „słyszy echo Bożych słów i wielowiekowego doświadczenia chrześcijańskiego: uwierz w miłość Boga, największy skarb ofiarowany ludzkości, i broń się przed grzechem, największym nieszczęściem ludzkich dziejów” (bł. Jan Paweł II, Turyn, 24 maja 1998 r.).

Podsumowanie

 Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo wyboru. Każdy ma prawo wybierać zło i śmierć, odrzucając miłość i życie. Jednak Bóg w swojej nieskończonej miłości daje nam tak wiele dowodów swojego istnienia i miłości, że intelektualnie uczciwy człowiek, niezależnie od swego wykształcenia, kultury i pobożności, może z łatwością się przekonać i „uwierzyć, że [Bóg] istnieje i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (Hbr 11,6).

„I my zatem, mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu” (Hbr 12,1-3).

Mirosław Rucki

Zamów w sklepie

sklep.milujciesie.org.pl

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pranumeratą papierową kliknij tutaj

poprzedni   |   następny wróć

Posłuchaj o nas w Twoim lokalnym radiu:


Copyright © Wydawnictwo Agape Sp. z o.o. ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań, tel./ fax: 61/ 852 32 82 | tel. 61/ 647 26 86